I ty poliz w kolano dyrektora swojego – Polskatimes.pl

Opublikowano 3 października, 2012

We wrześniu 2012 r., po nudnym, ogórkowym sezonie,  Polską wreszcie telepnęły wieloletnie praktyki „kocenia” w salezjańskim gimnazjum w Lubinie polegające na zlizywaniu przez dzieci bitej śmietany z nagich, seksownie owłosionych kolanek księdza dyrektora przyodzianego w szorciki i modne laczki:

I ty poliż w kolano dyrektora swojego – Polskatimes.pl.

To znaczy … niezupełnie. Katoli trzepnęło cóś inszego – walnęła ich bowiem wzburzona fala  bezzasadnych głosów oburzenia na powyższą praktykę.

Bo co innego jakby śmietankę z dyrektorskiego  ptaka/pośladów* (niepotrzebne skreślić) bachory zlizywały, ale że z kolan ???

Czym tu się podniecać, oburzać, co tu piętnować ?

Oblizywanie kolan przez dorastające, apetyczne nastolatki księdzu dyrektorowi należy się jak psu kość i wara plebsu !

Od tych kolan świętych śmietanką cudnie umajonych a won !

Innowierce i zaprzańce jebane. Żadnych świętości, zasad, dno ! Tfu !

A jak te dzieciowiny niewinne te zboki skrzywdziły po internecie panie, po gazetach, że podteksty erotyczne, że tego no, obrzydliwe że.  Zbrukane tera te dzieci jak nic ! Jaka przyszłość przed nimi ? Trauma, lęki, nocne moczenie, onanizm, psychoterapia, alko, psychotropy, marihuana, olej w cyckach, kokaina, heroina i grób !

Rozgorzała także fascynująca i gorąca dyskusja pod artykułami i zdjęciami owego zabawnego zdarzenia dotycząca rodzaju śmietanki z kolan zlizywanej.

Na zdjęciach widnieje jakaś na półeczce, taka w sprayu z dr Oetkera, ale nie możemy wykluczyć, że służyła do czego innego. Tzn. nie do kolan. Tzn. bosze broń nie sugerujemy że ksiądz jej używa do innej części ciała tylko tego no … że nie do kocenia … w innym celu znaczy … jak se naleśniki smaży na ten przykład … w szkole na przerwie … eeee … zapętliliśmy się z tą śmietanką i troszku nam się wersja nie skleiła, ale serio nic tam nie chcemy imputować.

Tak samo zapętlili się rodzice dzieci, same dzieci i salezjanie – z zacietrzewieniem godnym naprawdę lepszej sprawy udowadniający swym słowem świętym i niepodważalnym – bo katolyckym – że śmietanka owa była pianką do golenia. Nie wiemy czy męską czy damską, dlaczego nie montażową albo morską pianką, ale to tak samo nieważne jak zagadnienie CO lizały dzieci. Aaaa, no i nie miała być lizana. Tylko teges, dotykana. Tak pogilgać nosem trzeba było. No taaa, taaa, tam widać na tych fotach te jęzory nieletnie w tej śmietance, ale nikt im nie kazał przecież.  Same chciały.

Podjęta przez Salezjan i rodziców nieletnich lizuchów próba przerzucenia zainteresowania i ciężaru na rodzaj śmietanki niezupełnie zdała egzamin, nadal pierwsze skrzypce grał erotyczny i upokarzający dzieci spektakl, ale i tak bawiliśmy się świetnie !

Ktoś może zapyta:  jaka to różnica dla zaangażowanych czynnie i biernie i od lat w kolanowo-piankowe kocenie – co te dzieciaki lizały ?

Zasadnicza.

Otóż.

Pianka do golenia jest bezgrzeszna i zgodna z 10 przykazaniami, Biblią i listami św. Pawła do Koryntian.

A śmietanka z dr Oetkera … niekoniecznie. Poza tym. Wiecie kto to jest Oetker ? jakie ma pochodzenie ? Bo nazwisko nie nasze. Oj nie nasze. No ! To wszystko jasne.

A za karę, że bachory lizały miast gilgać – o proszę – co im zrobili. I nam. Koniec takiej zajefajnej zabawy !!!

ZAKAZLI OTRZĘSIN !!!

Na szczęście w naszym kato-kraju istnieje człowiek – motyl.

Paweł Hajncel – który nie pozwoli Polsce katolickiej zapomnieć o tym szlachetnym, salezjańskim zwyczaju tak podeptanym i zbeszczeszczonym przez komunistyczne karły reakcji podmieniające na zlecenie Tuska ciała poległych w zamachu Smoleńskim !!!

Paweł Hajncel – w roli kocącego Salezjanina

Ada

Komentarz