Niepokalane zebro – slowo na niedziele

Opublikowano 7 października, 2012

autor zdjęcia: http://www.facebook.com/SztuczneFiolki

Dziś w samo południe odwiedziłem moją ukochaną parafię, uczestnicząc we mszy św, sprawowanej według obrządku katolickiego. Po prostu wierzę sobie, i to moja sprawa!

Jak się można było dowiedzieć, słuchając pierwszego z czytanych mitów, żydowski bóg po stworzeniu świata i Adama sprawił, że Adam zapadł w głęboki sen, po czym żydowski bóg wyjął z niego żebro i uczynił Niewiastę. Niewiasta miała być mu posłuszna i mieli stać się odtąd jednym ciałem. Jakoś tak w formie instrukcji ten mit odebrałem.

Potem już było konkretniej – mit o Jezusie z Nazaretu, w którym sam Jezus z Nazaretu pojechał zwyczaje Mojżesza, ogłaszając wszem i wobec że małżeństwo jest nierozerwalne, a rozwód, zmiana partnera czy nawet związek partnerski są wykluczone; wszyscy co inaczej myślą maja spierdalać, bo “co Bóg złączył tego niech człowiek nie rozdziela”, a wszystko inne to cudzołóstwo. Szacun!

Mój umysł zawisł na chwilę nad przesłaniem czytanych mitów. Oho – będzie o małżeństwie -pomyślałem spode łba, ciekawy jakiejż to dziś filozofii podejmie się kapłan. Ten jednak ogłosił, że czytany będzie tzw. “list pasterski” od niejakiego Episkopatu (imię brzmiące chyba z włoskiego… więc pewnie jakiś rzymski namiestnik, watykański wysłannik na kraj) na rocznicę jakiegoś papieża.

Episkopatu grzmiał na temat zepsucia, nowych trendów partnerskich, przyzwoleniu społecznym, braku szacunku dla instytucji małżeństwa i rodziny, o niżu demograficznym na miarę katastrofy – tego typu podniosły felieton kapłan uroczyście odczytał w jego imieniu, jako nawiązujący do wcześniej odczytanych przez młodzież mitów o Adamie i Jezusie.

Jako kandydat na Pierwszego Antychrysta, co pisma święte czytając, śmie odbierać je wedle ich ducha a nie litery – niczym bł. min. J. Gowin, Sprawiedliwość Wcielona – średnio licząc się z czyjąś jego interpretacją czy tłumaczeniem, zwłaszcza uzgodnionym w mniej lub bardziej demokratyczny sposób w ramach interesów organizacji ‘Kościół Katolicki’ – podnieść pragnę, iż nie o małżeństwo tak naprawdę chodziło w mitach, zatem Episkopatu w swoim felietonie minął się z niedzielnym przesłaniem.

Jezusowi chodziło o równość… płci. Równość kobiety i mężczyzny.
Równość pod względem rozumu, sumienia i odpowiedzialności; równość wobec przyrody reprezentującej Boga. Żydowskiemu bogu też chodziło o równość. I o nic więcej. Małżeństwo to instytucja życia społecznego, o czym świadczy właśnie jechane przez Jezusa postanowienie rozwodowe w prawie mojżeszowym, podobne regulacje zawierało całkowicie świeckie prawo rzymskie. Jak zresztą wskazuje sam rodowód Jezusa z Nazaretu, małżeństwo nie ma boskich źródeł. Bogowie się nie żenią!

Opaczne tłumaczenia i opaczna interpretacja słów pisma daje przywódcom kościoła całkiem ciekawe narzędzia polityki społecznej. Umożliwiające choćby manipulowanie przyrostem naturalnym.

Gdyby “cudzołóstwo” nazwać wprost “pierdoleniem” – nie tylko w nawiązaniu do kawału o Papieżu pokazującemu Tuskowi 6 palców (6 przykazanie), ale z uwagi na semantycznie pojmowaną tożsamość znaczeń – badając w ten sposób samą semantyczną tożsamość, rozszyfrowujemy jedną z tajemnic pisma św. dotyczącą relacjo damsko-męsko-boskich: “Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia “cudzołóstwo” (ŁK 16.18). Czysta tautologia. Idealnie obojętne z punktu widzenia boskiego pojmowania rzeczy.

Co bóg złączył tego niech człowiek nie rozdziela“. Bóg stworzył ich równymi. Chodzi o to, że Bóg nie różnicuje ewentualnej ich odpowiedzialności, ale też nie różnicuje ich bytu, ich prawa do wyboru, wolności sumienia. Przesłanie Jezusa jest takie, że skoro Bóg nie różnicuje, to i człowiek nie powinien. Ale tu nie ma nic o małżeństwie…

Na koniec statystyka – według Episkopatu, Polska jest gdzieś na 209 miejscu spośród ok. 220 państw świata pod katem przyrostu naturalnego. Drodzy rodzice, prosimy uwolnić dzieci z beczek!

 

;J

Komentarz