Podać rękę tonącemu

Opublikowano 3 listopada, 2012

Z Lechem Wałęsą o symbolach i porządku. I pomiataniu katolicyzmem.

Bo z nim akurat można o tym pogadać. Człowiek – symbol, co jednym skokiem przeskoczył przez płot komuny i stanął na czele wyzwolonego demokratycznego państwa. Jednoosobowy symbol nowego porządku. Przesłuchiwania i zatrzymywania przez funkcjonariuszy SB, Internowanie i inwigilacja, strajki – jak dziś Dołecki – symbol tęsknoty za wolnością i pokojem.

Czy też był podstawionym „Agentem Bolkiem”? Czy specjalnie wyselekcjonowano go spośród klasy robotniczej, żeby jako wódz u nowej władzy był równocześnie symbolem umierającego starego ustroju (układu)? W zaduszny listopad można dopuścić się refleksji nad przeszłością, której Duch jest przecież sumą dusz (duchów) postaci z nią związanych. Bez Popiełuszki, Kuronia, bez odeszłego ustroju Wałęsa też nie byłby symbolem. I to międzynarodowym.

Wspaniała postać. Mój ulubiony prezydent.

Dziennik.pl nie omieszkał oczywiście zapytać o marihuanę. Odpowiedź niesłychanie trafna i wyważona: „W Polsce narkotyki nie były wcześniej znane na taką skalę i dlatego dzisiaj jest szum. Gdyby wartości były w Polsce silniejsze, to porządkowałyby i tę kwestię.”

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/409386,lech-walesa-o-legalizacji-marihuany-dlaczego-nie-walczymy-z-akoholem.html

Zaskakująca prawda z ust byłego prezydenta. Nie razi ignorancją i niewiedzą, jak niegdysiejsza wypowiedź jednego z jego kluczowych oponentów po tej samej stronie barykady – braci K.

W kwestii nałogów, ale też i postawy hierarchów Kościoła, wypowiedź prezydenta w ogóle jest dojrzała, godna męża stanu -„pamiętajmy, że alkoholizm to choroba. Ona wszystkich łamie. Nie ma silnych na alkohol. Nawet księży. Pytanie gdzie byli koledzy tego biskupa. Dlaczego nie pomogli mu wcześniej?”  Prawdziwie chrześcijańskie podanie ręki tonącemu. Prawdziwie pasterski ton napominający wszystkich o wzajemnej odpowiedzialności za siebie. Wzywający wszystkich do nawrócenia, do zmiany sposobu postrzegania problemów jako wspólnych.

Nie wiem czy jestem za legalizacją marihuany.

To trudny temat społeczny, a nie tylko nowa szopka polityczna Palikota i jego kolegów z Wolnych Konopi. Ale Wałęsa trafia w samo sedno, i tu się z nim zgadzam – te wartości. Być może to ukryty lobbing na rzecz „wartości granicznych” w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii, zwłaszcza że chwilę wcześniej mówi o zbudowaniu życia społecznego na wartościach. „Czas na porządek. Uporządkujmy tę sprawę, ale pytanie, czy na wartościach, czy na wolnościach?

Gdyby na wolnościach – to wolność posiadania i uprawy marihuany.

Gdyby na wartościach – wartości graniczne, 3 krzaki i 30 gramów byłoby odpowiednie i odpowiedzialnie.

Dalej jednak dodaje – „Jeśli na wartościach, to różnych religii.” I tak, proponuję: Buddyzm i Hinduizm (głównie Azja) – 30 krzaków i 300 gramów, Islam i Chrześcijaństwo – 3 krzaki i 30 gramów, Żydzi i reszta… ??

Tak, czas zrobić z tym porządek. Bo są tacy, którzy marihuanę traktują jako część swojej religii, codzienny czy też odświętny rytuał, co nie podoba się nigdy organom ścigania i sądom. Chrześcijanie też są wśród nich – po jednej i drugiej stronie sędziowskiej ławy. Jest to jakaś instytucjonalna pogarda dla religii… I ma to swoje konsekwencje.

Na temat podarcia biblii przez Nergala – byłego chłopaka Dody, ukaranej już za obrażanie uczuć religijnych twórców Biblii – były prezydent wyraża się z niesmakiem. „Nie można robić takich rzeczy. Nie można drzeć Biblii, Koranu i innych ksiąg ważnych dla ludzi wierzących. Niech Nergal spróbuje podrzeć Koran, to zobaczy, co będzie. Łatwo pomiatać katolicyzmem.”

Łatwo. Nergal i Doda ewidentnie nagrabili sobie u plebsu obscenicznie zademonstrowanym brakiem szacunku dla wiary chrześcijańskiej, a raczej dla jej symboli. Ale podarcie Biblii, czy przaśna wypowiedź na temat jej autorów to przejaw ignorancji i niewiedzy, nic więcej. Żaden tam społecznie doniosły rozpierdol. Ot głupota uskrzydlona dzięki mediom. Sąd nawet nie powinien na to reagować – umorzyć, wypierdalać! – a założę się, że w jednym i drugim przypadku akt oskarżenia był równie głupawy jak zachowanie oskarżonych. Martwi mnie też toczenie procesów przeciwko celebrytom o pierdoły.

- Upadek wartości i symboli. Podważanie zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Pomieszało się kompletnie!

Myślę, że Nergal podarł tą Biblie jako element artystycznego show, jako symbol. Tylko skończony tępak mógł poczuć się tym aktem urażony na tyle, żeby alarmować organy ścigania. Pewnie nadal chciałby żądać od Wałęsy 100 milionów, i aż strach pomyśleć co mógłby zrobić sąd gdyby wpłynął taki pozew. Doda powiedziała co wiedziała – i żądać od niej czegokolwiek to jak żądać 100 milionów od Wałęsy…

 Doda i Nergal nie mają pojęcia o chrześcijaństwie, dali tego dowód i wystarczy. Dali dowód, jak łatwo pomiatać katolicyzmem. A z drugiej strony „katolicyzm” daje powód, żeby sobą pomiatać. I to nie szkoła „drugiego policzka”, tylko właśnie upadek wartości i fetyszyzacja symboli, fetyszyzacja wartości. Do obrony katolicyzmu zaprzęga się aparat państwowy, aparat ścigania, i to jest największa obłuda polskich „wierzących” – przecież Jezusa na śmierć wydał rzymski prokurator (który w zamian zwolnił zatrzymanego buntownika i mordercę!). Katolicy o tym zapominają, albo zwyczajnie nie wiedzą. Kto najgłośniej krzyczy za karaniem – przedstawiciele katolickiej sitwy. I Policji!

Grzechem tego państwa jest skazanie Negrala i Dody. Grzechem tego państwa jest nielegalna marihuana. Nie zasługujemy by nazywać sie katolikami, chrześcijanami – sami zaśmiecamy Bogu ołtarz. Nie tędy droga…

Symboliczne ukaranie Dody i Nergala tylko antagonizuje, psuje relacje społeczne, psuje wizerunek chrześcijan i państwa. Po co w ogóle te procesy o obrazę uczuć religijnych? I tu parafrazując wypowiedź prezydenta – Świat stanął na głowie. Niedługo przy każdym będziemy musieli postawić policjanta, żeby pilnował, czy nie kradniemy, nie oszukujemy i czy nie jesteśmy mordercami. Sumienie jest tańsze i bardziej szczelne. Wychowajmy ludzi na zasadach sumienia. Szczere i trafne. Ja np. nie miałbym sumienia donosić, że ktoś publicznie Biblię drze po pijaku, albo obraża tych „co ją po pijaku pisali”. Szkoda byłoby mi drogi na posterunek, czasu na podanie zgłoszenia do protokołu. Szkoda byłoby mi właśnie – sumienia. Ale co do wiary – chciałbym zobaczyć tą wypowiedź na żywo, bo aż nie wierzę, że uznawany za przygłupa były prezydent mówi tak mądrze na tematy trudne.

Legalizacja marihuany z ust Lecha Wałęsy to chichot historii. Słowa brzmią jak oczywistość. Bo historyczne symbole nam podmieniono…

Symbolem włądzy (absolutnej) jest Tusk
Symbolem legalizacji – Palikot
Symbolem wiary jest o. Rydzyk wsparty stadem emerytów i emerytek
Symbolem Warszawy – Pałac Kultury…
Symbolem kultury – Doda
Symbolem Sprawiediwości – Jarosław Gowin, Andrzej Seremet albo sędzia Anna Maria Wesołowska, na jedno wychodzi.
Symbolem rodziny – Madzia z Sosnowca i jej matka (boska na koniu…)

Upadamy duchowo. My, katolicy, chrześcijanie – zapomnieliśmy, że nasza wiara i religia stoją na fundamentach z wybaczania… a nie odpłaty (sprawiedliwej czy nie, przecież Chrystus mówił, żeby to pierdolić i nie odpłacać bliźniemu krzywdą za krzywdę), nie kary (bo karac może tylko kurwa Bóg!), a własnie wybaczenia i miłości bliźniego. I weź powiedz o tym w sądzie – np. będąc oskarżony o uprawę marihuany na medyczne potrzeby.

Pozwoliliśmy zastąpić własne sumienie pozwoleniem władzy (Tuska), szlachetny odruch wybaczenia – karą państwową.
Zamiast przykazania miłości wybraliśmy prawo stanowione wcielone w osobe prokuratora. Jak za Jezusa.
Zamiast 10 przykazań wybraliśmy złotego cielca. Jak za Mojżesza.

Moja dusza tęskni do dawnych, dawnych, zamierzchłych czasów, kiedy to Bogowie nawiedzali nocą miasta i wybijali ateistom szyby w oknach…

 

 

_____________________________________________

*nie wiem, jaka kara grozi w tym popierdolonym prawie za graffiti, dawniej był obligatoryjny wpierdol na psiarni, i dopiero potem jakiś mandat…  Chciałem podać konkretny przepis, ale pierdole – jeszcze ktoś sie przestraszy i przestanie malować takie rzeczy:

http://tuse.pl/graffiti/walls/

…albo zaczną karać za memy!

 

;J

Komentarze

  1. Posted by ada on Listopad 3rd, 2012, 12:56 [Reply]

    A mnie zawsze zastanawiało – jak można obrazić czyjeś „uczucia religijne” ? Jaki mechanizm zachodzi w człowieku, który subiektywnie sobie stwierdza, że jego „religijne uczucia” czują się obrażone ? I jak to weryfikuje Sąd ? Jak sprawdza czy te uczucia naprawdę się obraziły, czy tylko udają obrażone, żeby Dodzie albo Nergalowi dokopać i mieć swe 5 minut sławy w tabloidach ?

  2. Posted by niepajacu;J on Listopad 3rd, 2012, 13:35 [Reply]

    Sąd swobodnie ocenia dowody i tam gdzie sam może się dopuścić obrazy chętnie to czyni. Taka katolicka moralność…

  3. Posted by niepajacu;J on Listopad 3rd, 2012, 14:12 [Reply]

    Z rozkazu Ady, na podstawie art. 35 ustawy o srawie autorskim (…), uwzględniając istniejące możliwości, podaję źródło zdjęć:
    1. facebook.com – zdjęcie opublikowane bez podania źródła i twórcy
    2. http://www.google.com / http://www.narodowcy.net – szukajcie a znajdziecie…
    3. wikipedia/lech walesa
    4. google/ lech walesa (grafiki)/ lotto 2012 grafiki …
    5. http://tuse.pl/graffiti/walls/
    6. Miesna Madzia….

    (…) Pojęcia nie mam kto jest autorem wykorzystanych materiałów.

  4. Posted by ada on Listopad 3rd, 2012, 14:18 [Reply]

    No. :)

Komentarz