Agata Kwiatkowska gościnnie o Terlikowskim

Opublikowano 13 listopada, 2012

Terlikowski niszczy polską prawicę

 

I co z tego, że Terlikowski dobrze się sprzedaje? W związku z tym mamy się wszyscy dopasować do publicystycznej debaty na poziomie tabloidów? Zapomnieć o merytoryce, refleksyjności i kulturze osobistej? Czy poddały się ostatnie trzymające standardy media, czy upadły bastiony dziennikarskiej rzetelności?

Coraz większy mój sprzeciw budzi to, co dzieje się w mediach, które szanowałam i traktowałam jako opiniotwórcze. Wykruszają się jeden po drugim tytuły, które kiedyś uczyły mnie świata i otwierały horyzonty. Zrozumiała jest potrzeba wszechstronnej debaty i przeciwstawiania sobie różnych światopoglądowo opinii, tego właśnie oczekuję otwierając gazetę czy włączając radio, ale na litość boską – nienadaremną – czy naprawdę mam być skazana na mowę nienawiści Terlikowskiego?On i jemu podobni obrzucając błotem ludzi o innych niż ich własne poglądach w gruncie, rzeczy zupełnie im nie szkodzą. Krzywdę robią przede wszystkim tym, w których imieniu rzekomo się wypowiadają. Przede wszystkim niszczą autorytet polskich katolików, przywiązanych do tradycji konserwatystów. Mówią w ich imieniu – każdy kreując się na co najmniej „mesjasza narodów” – generując coraz większą nienawiść , której mogłoby nie być, a może nawet której tak naprawdę nie ma.

Ta sztucznie generowana i podsycana nienawiść wychodzi potem na ulice szukając sposobności, aby w końcu dać sobie upust – 11 listopada, idealna okazja. I co z tego, że Pan Terlikowski na ostatnią chwilę odcina się od marszu, też bym nie chciała, żeby moje dzieci kojarzyły patriotę z pijanym kibolem rzucającym kostką bauma… Odcina się, a 99% skandowanych zaśpiewek żywcem z jego tekstów.

I tym samym dochodzimy do meritum, nienawiść zawsze się sprzedaje – lepiej niż Kuchenne Rewolucje czy Taniec z Gwiazdami – jest to towar idealny, który niezależnie od koniunktury nie traci na wartości. Wie o tym Monika Olejnik, wie Tomasz Lis i Jan Pospieszalski. Ale przecież nie można ich winić, chcą się utrzymać na powierzchni, obiecują sobie, że gdzieś kiedyś zrobią coś naprawdę spektakularnego, coś dla idei, ale teraz mamy kryzys, musimy myśleć o oglądalności, bo nas zastąpią innymi młodszymi bez skrupułów. Pocieszają się, że przecież nie upadli jeszcze tak nisko jak taki Terlikowski . Czy aby na pewno?

Nie tak dawno temu zaproszono mnie do jednego z Top 3 polskich programów śniadaniowych, rozmowa miała być o problemie uzależnienia od narkotyków, pani producentka zapewniała mnie, że chodzi o rzeczowe przedstawienie tematu, oparte na badaniach i doświadczeniach innych krajów Unii. Przyszłam do studia, a na kanapie jako mój współrozmówca siedział Terlikowski, pierwszy polski ekspert od wszystkiego. Rozmowa przebiegła jak wszystkie z jego udziałem: słowotok, zmyślone badania i statystyki, eksperci o których nikt nigdy nie słyszał, a na koniec apel o pomstę do nieba.

Chcę tym wpisem szczerze zaapelować do wszystkich rozsądnych, nie przyjmujmy bezmyślnie wszystkiego co podtykają nam pod nos media, nie bądźmy ogłupionymi konsumentami tego nieświeżego „mięsa”, popyt kształtuje podaż, jeśli zaczniemy więcej wymagać od dziennikarskiego światka, to będzie musiał na to odpowiedzieć. Buntujmy się wspólnie na wiadomość, że Gazeta Wyborcza likwiduje dział nauki, włączając go do działu gospodarczego, a społecznie zaangażowani dziennikarze jak Pacewicz czy Zagórski spychani są na margines jako Ci niewygodni i niedostosowani.

Reagujmy na to, co się dzieje, właśnie na marginesie debaty powinni się znaleźć ludzie pokroju Terlikowskiego, zastąpmy ich prawdziwymi autorytetami prawicy. Ludźmi potrafiącymi nie tylko dyskutować, ale także słuchać, bo chyba wszyscy już zapomnieli, że to niezbędny element debaty. Tylko gdzie oni są?

 

Agata Kwiatkowska

Agata Kwiatkowska ekspert w zespole UNFPA

siłaczka

 **************

Przeczytaliście ? :D

To teraz my:

Tekst oryginalny i dyskusja tu: http://kwiatkowska.natemat.pl/38907,terlikowski-niszczy-polska-prawice

Wobec tego nierozwiązywalnego dylematu jak dyskutować z wyznawcami „jedynie słysznych prawd” i besserwisserami przeczytajcie  jak taki sam problem rozwiązała Holandia – relacja  Redbada Klijnstra, polskiego aktora i reżysera holenderskiego pochodzenia: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/redbad-klijnstra-to-nieslychane-mamy-w-polsce-do-c,1,5301474,wiadomosc.html

Może pomyśleć o takim rozwiązaniu w Polsce ?

Moim zdaniem Pan Terlikowski i jemu podobni  – co dziwne zawsze wywodzący się z prawicy – są najlepszym przykładem na prawdziwość twierdzenia, że zaciskaniu się pięści towarzyszy zamykanie się komórek mózgowych.

Nie przypominam sobie żadnego lewicowego polityka, który prezentowałby taką agresję, manipulację i populizm w debacie jak to czynią „prawdziwi Polacy”. Jakaś posłanka pani PROFESOR z PISbollachu czy Solidarnej Zygoty w trakcie przemówień w Sejmie zwróciła się do przemawiającej innej posłanki słowami: „spierdalaj!”. I nie wykropkowała – widziałeś to Damianek kwiatuszku delikatny ? Żadne inne ugrupowania tak jawnie nie umawiały się na „Marsz” – polowanie na „lewackie ścierwa”, który w istocie miał być rozróbą. Kostka brukowa także jest argumentem prawicy jak to cały świat już widział i jak my przekonujemy się co roku.

Wszelkie apele na nic.

Z kartofla można zrobić frytkę. Ale nadal będzie to ziemniak. Substancji nie zmienisz nawet gdy glany z białymi sznurówkami zmienisz na skórzane mokasynki, skórę z dżinsami na garnitur, a łysy łeb na wyfiokowaną fryzurę a la James Bond. To myślenie żony alkoholika, polegające na głupiej nadziei, że jak „pokocha to się zmieni i pić przestanie”. Nie, nie przestanie. A bez świadków i kamer, to nie będzie się certolić, jak na marszu, ani kreować na opanowanego, tylko nam jeden, lub drugi kostką brukową w łeb pierdolnie w imię katolickiej miłości bliźniego. I ujednolicania wyznawanych zasad oraz jedynie słusznych prawd obowiązujących w tym kraju. A media – no cóż – odkąd ludzkość zaprzestała igrzysk i zawodów w zapasach lwy kontra ludzie – ktoś musi nam to zastąpić, nie ? I tylko dzięki temu media istnieją. Nie windujmy się na drabinie ewolucji i wyrafinowania gustów wyżej, niż nas tam ta ewolucja rzeczywiście uplasowała. Emocje i możliwość opowiadania się widzów i czytelników po jednej, lub drugiej stronie dyskusji podstawą sukcesu. Ktoś ograniczałby się do gazety lub telewizji „tylko dobre i miłe wiadomości?” W życiu ! Krew ma się lać, a w tle brzęk łańcuchów !

 

Ada

Komentarz