Równonoc. Recenzja.

Opublikowano 17 listopada, 2012

Sztachnij się Polską, to jest nasz dom. Kosmopoliciarnia ma kłopot. Szkoda że Magik tego nie dożył

Od dawna czekałem na taką płytę. I doczekałem się, wydał ją Donatan (Witold Czamara), skrzyknął kwiat polskiej raperki i pojechali bitami w słowiańską klimatykę surową, ale jakże swojską i sercu bliską. Płyta ma tytuł „Równonoc”, soczysta jest i pożywna. Jej wejście to wydarzenie tej rangi co, pierwsze strzały jakie przychodzą mi na myśl, czarny albym Brygady Kryzys, jedynka Maanamu, jedynka Klausa Mitfocha, „Polowirus” Tymona, „Undergrund out of Poland” Dezertera, słowem- to ważny punkt odniesienia dla formujących się trendów.

Współczesna, zglajszaltowana, polimorficzna kultura masowa, ze wzmocnionymi elektronicznie kanałami transmisji powoduje w umysłach swoich ofiar silne wrażenie karuzeli w stanie nieważkości bo porządkujące jej przekaz aksjomaty uległy relatywistycznej erozji. Szarpnięcia, na biegu wstecznym, ku oparciu jakie daje tradycja, mają zwykle gorzkawą woń naftaliny, a to co się z woniejącej nią szuflady wyciąga i tak jest pogryzione przez mole. Zo, Donatan z kolegami wykonał piękną woltę, pokazał swojskość tętniącą żywą krwią, ekspansywną, witalną, młodą i silną, bezczelną, zarozumiałą i radosną. Takiej piguły ze stężoną bezpretensjonalną afirmacją polskości nie było na ryjku farmaceutyki patriotycznej od dawna, i nie wypisał jej na refundowanej recepcie żaden stroskany losem nieszczęsnej ojczyzny lekarz dusz pod krawatem, młodzi znaleźli sobie to ziółko sami. Sława!

Płyta zaczyna się zmyłą, na tle żeńskich chorałów słynny lektor Tomasz Knapik recytuje laudację pradawnych Słowian. A potem się zaczyna jazda pod tłusty od basów bicik urozmaicony aplikacjami z dęciaków i smyków, ale bez cepeliowskiej przesady. Brzmienie jest obfite, dynamiczne, szerokokanałowe, Donatan to fachman wysokiej klasy, na tym masteringu mucha nie siądzie, bo się pośliźnie. I wchodzą głosy chłopaków, po kolei- VNM, DonGuralEsko, Pezet, Pih, Sokół, Ten Typ Mes, Paluch, Słoń, Jarecki&BRK, Sobota, Tede, Shellerin, Kaczor, Miuosh, Pelson, Ero, Małpa, B.R.O, Z.B.U.K.U, Cira&Hukos, no przecież mówiłem, kwiat polskiej raperki. Ich surowe, skandujące, ociekające emocjami głosy skontrowane śpiewnym zaśpiewem damskich chórków. Sporadyczna chropawość tekstów dodaje im tylko uroku autentyczności, momentami idzie transmisja czystej poezji. Najchętniej przytoczyłbym te słowa po całości, są tego warte, nie wierzcie mi, sprawdźcie. Bunt Z szyi zerwę każdą smycz, z ust wypluję każdy knebel./Jestem stąd, jestem sobą, pewnych rzeczy jestem pewien, koleżeństwo Płynie w nas słowiańska krew/Wraz z nią duma i honor/Pomoc mam dla kumpli/By żaden z nich w bagnie nie utonął, brykanie Na co czekasz? Tańcz, baw się, śpiewaj głośno! Zrób taką bibę, żeby obaliło ścianę nośną! beztroska Mama mi mówiła, ziomek: „Ucz się, pracuj, zdobądź żonę”/Tata na to: „Baw się chłopcze, jeszcze się urobisz po łokcie”  i odpowiedzialność To nie Żyd, faszysta, ani oświecone oko/Walczysz od zawsze, tutaj tylko z samym sobą/Stajesz po stronie złej, albo idziesz dobrą drogą, biesiadne pleplanie, Jeden hak, drugi hak, trzeci hak, teraz stop/ Teraz leci brudzio cmok cmok cmok/ Mienia zawut Bartek/ Kak twaja familia?/ Będziemy pili tak do wschodu słońca/Więc zjedzmy coś a potem polej mi brzdąca, i czółkiem do ziemi przed  majestatem Matki Natury, Ale nie daj sobie wmówić, ze jest wszystko jedno/Szacunek dla natury to pierwotne jest sedno , ten motyw wraca. Lolki, przechwałki, humor (Ich życie jest imitację, to podrabiany Mario Bros/Biegną i skaczą, jest moneta, gwiazdy, sos/Ale stracą nadchodzącej planszy całą moc), pochwała klanowej rodzinności Więc witajcie Sarmaci, renegaci, kamraci./Pozdrówcie dziadki, żony, braci, matki, rodów naszych, waga pokoleniowej transmisji Nasze plemię od zawsze walczy do końca/Tę Siłę przekazujemy z dziada na ojca/Z ojca na syna i tak w kółko od wieków/Budzimy instynkty, które są w człowieku, chwilami dumny patos Wszystko zaczęło się od słowa i od słowa zginie/W krainie bursztynowych polan, w cieniu orła skrzydeł., gorycz też Post Homo Sovieticus, jestem tym człowiekiem,/Wyssałem to z mlekiem ; owoc dwóch piekieł:/Represji państwa, umiłowania cwaniactwa., ale wszystko podlane bezwstydną akceptacją polskiej swojskości wyrażonej i peryfrazami i wprost- Kocham to co nasze, kocham to co polskie, dla jej zawodowych opluwaczy ta pigułka będzie bardzo gorzka, dla bogoojczyźnianych mohairów, hehe, też, bo sporo tam wyrazów sympatii dla rodzimowierczego pogaństwa  Jest Noc Kupały, Noc Świętojańska,/Będziemy mogli się upodlić na maxa. /Słowiańska tradycja,/Sprawdź w annałach./Słowiańska Polska robi hałas ! [...]Ta impreza osiąga wyższy pułap/Dostaje oficjalny status rytuał i organicznego anarchizmu  A państwo to tyran, ewentualnie rzeźnik./Nie ufam nawet kiedy piszą: „świeżo malowane”.Myślę: „pewnie już wyschło” i węszę szykany. […] Mam w sobie słowiańską fantazję i cwaną żmiję./Patriota ? Ta, lecz niech państwo ze mną nie zaczyna. Bingo!

Zabawne, że choć tego rodzaju przekaz został zawarty w importowanej, rapowej formie, to jedno z drugim przemieszane dało efekt synergicznego wzmocnienia. Mole i naftalina wytrzepane. Bimber w puchary posyp wypijmy za równonoc/poczułem w sobie zew, a hejterzy niech płoną.

Kazimierz Bolesław MALINOWSKI

 


- z Gołąbkiem… żeby Wam ta śmietana do głowy nie uderzyła!*

* swoją drogą, ciekawy ten link:

http://europeanhiphop.wordpress.com/2012/07/10/donatan-rownonoc-nie-lubimy-robic-borixon-kajman/

 

;J

Komentarze

  1. Posted by Kurtz on Listopad 17th, 2012, 15:33 [Reply]

    Obawiam się, że ta płytą, nie pociągnie za sobą nic bardziej trwałego, po chwilowej modzie na krzyczenie „Sława” i pitoleniuo Słowianach.

    Oczywiście, jeśli spowoduje to, że ktoś zainteresuje się naszymi korzeniami i tradycją, to dobrze, lecz w większości będzie to raczej kolejna irytująca moda, przeklinana przez tych, którzy tematem zajmują się od dawna i z serca.

  2. Posted by ada on Listopad 17th, 2012, 23:08 [Reply]

    Moim zdaniem recenzja jest lepsza niż płyta :D

Komentarz