Wywiad z działaczami Wolnych Konopi z 2011 r. odc. 3

Opublikowano 20 listopada, 2012

TO – Tomasz Obara „Gota” /ex frontmen/

JS – Jędrzej Sadowski

S- SiouYo

KM – Kazimierz Malinowski

odc. 1: http://idealistka.wolnekonopie.org/2012/11/20/wywiad-z-frontmenami-wolnych-konopii-odc-1/

odc. 2: http://idealistka.wolnekonopie.org/2012/11/20/wywiad-z-frontmenami-wolnych-konopii-odc-2/

 

TO- Zobacz, to jest pismo do Pani Kierownik. Do eksperta wojewódzkiego to było w eleganckim uprzejmym tonie. Pismo do Pani Kierownik w sprawie „Cannabis House’u”, żeby się nie pogubiła. Pani Kierownik (prokurator rejonowy Wrocław Krzyki-Zachód) nas próbowała zbyć, co wy tu, z czym, jaki Klub Wesołego Palacza? A czemu nie?

KM- O, tu znowu się pojawia to słowo, ustaliliście już definicję, co znaczy ‚kontratyp’?

TO- Nikt tego nie wie, definicja jest w nieustającej metamorfozie. To słowo to nasza wunderwaffe.

KM- To pismo to dobry, literacki, przewrotny tekst.

TO – Wiesz, jak by się tam oni dobrze w sądzie nie znali, i tak nie wiedzą gdzie tekst może trafić. Że jak się Warszawa za to zabierze to może nie być tak wesoło. Kumoterstwo w olewaniu może się tam gdzieś pałętać, ale jak sprawa pójdzie wyżej- klops. I choć szczerze chcieli by zlać nie mogą, bo pewien próg skali działań został przekroczony.

(Siou włącza płytę z serii Propagandzia) Wcześniej były płyty z didźejami i nawijaczami, na tej są całe bendy, jest Milo Curtis, jest Brylewski, jest stara gwardia. Byłem szczęśliwy, że starszemu bratu mogłem dać to w prezencie, dzięki któremu pierwszy raz ich usłyszałem.

KM- Jędrzej, przypominasz sobie ten komiks z wrześniowej Lampy o grzybach? Rysował go Rysiek Dąbrowski, ten od „Likwidatora”, on zaczynał w LaGazecie zinie lubelskich anarchistów. A teraz stary gwardzista Rysiek walczy obrazkami o psychodeland. Też mam z tego frajdę.

TO- A pamiętasz „Szninkla” Rosińskiego?

KM-Ba, rzecz kultowa.

TO-Van Hamme tam zrobił dobry scenariusz, niegłupia historia narodu Szninkli które zostały zniewolone, zdegradowane do poziomu niewolników i jak to zostało odkręcone. To jest historia o nas. Ale, wracając do kontratypu, polska demokracja jest licha, ale reszta świata też ma problem z jej niedowładem. Wszędzie są podobne procedury, te same ich błędy. Jeżeli crack gdzieś zadziała, to rozniesie się dalej.

KM- Pierwsza Solidarność, legalizacja wolnych związków zawodowych to był crack na komunę w całym obozie socjalistycznym.

JS- A teraz będzie legalizacja Wolnych Konopi.

KM- System może zacząć reagować nerwowo.

TO-Wychodzę z założenia, że działa to tak- najpierw mnie nie lubią, potem nienawidzą, potem będą chcieli zajebać, a w końcu odpuszczą.

JS- Tak jak Machiavelli pisał, że w obronie przed większym i silniejszym decydujące jest pokonanie pierwszego impetu.

TO- Jak zaczął się Stan Konopny, i było oblężenie komisariatu na Wilczej, gdzie ja się przecisnąłem między tłumem do komendanta na drugie piętro, on patrzy tak smutno na mnie, a ja, że nie pierwszy raz się spotykamy, i on do mnie – no panie Obara, dzisiaj toś pan sporo tych wykroczeń i przestępstw popełnił, a ja- chyba jeszcze za mało. Mówię, wie pan o co mi chodzi? Nie zawijać konsumentów z niewielką ilością! Nie? To schodzę na dół i jedziemy dalej. I tak wojowaliśmy do listopada, aż znów pękło, bo policja, po sprawie placka, zrobiła złośliwie rewizję, solidny kipisz, w domu mojej matki.

KM-Jak represje nie pomagają, a ruch trzeba skanalizować, to się go próbuje oswoić.

JS- No tak, Palikotem.

TO- Wiesz jak Kraken zachwaszcza? Haszcze chabzie, chabazie i habzioki.

KM- Niech to jakiś Niemiec powtórzy hehe, soczewica koło miele młyn.

TO-To jest rekultywacja terenów skażonych. A jak pierwsi uzyskamy orzecznictwo do eksperymentu społecznego, człowieniu, to później poznawczy, ekonomiczny, medyczny, gospodarczy ho ho ho! Hobbystyczny, rekreacyjny.

JS- Przeprowadza go na sobie jednostka używająca bardzo szkodliwych środków odurzających. To pozwala społeczeństwu pokazać jak fatalnie to wpływa na życie społeczne, na jej własnym przykładzie, hehehe. .Do takich cyrków musi dochodzić przez irracjonalną politykę narkotykową.

TO- Moim zboczeniem zawodowym stały się organa administracji państwowej. Zabawa z nimi ekscytuje mnie jak nic innego. W tej karuzeli nazbierało się tyle, że oni się czują jakby się we własnym kraiku nie mieścili. Karuzela tak zapierdala, że oni się tylko barierki kurczowo trzymają. A my teraz jeszcze większą karuzelę stawiamy. Kontratyp hasa po kraju. Ja jestem obywatelem, artykuł 4ty konstytucji mówi- Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. Ja jestem suwerennym obywatelem. To jest kieszeń suwerennego obywatela panie policjancie.

KM- No i jeszcze wolność sumienia, sumienie ci mówi, że to co robisz nie szkodząc innym to twoja sprawa, i ono cię będzie sądziło nie pani Krysia i pan Zdziś.

TO – Przy wypełnianiu protokołu zatrzymania, w rubryce „poszkodowany” – brak; „oskarżony” – Tomasz Obara. Mówię – halo, poszkodowany jestem ja, Tomasz Obara, ofiarą i przestępcą w jednej osobie. Przez państwo staję się ofiarą rozszczepienia jaźni. Trochę ta paranoja, uszczęśliwiania nas w imię bezpieczeństwa coraz ciaśniejszymi regulacjami, za daleko się posuwa. Noże się produkuje, to co, noże są produkowane po to żeby zabijać? Bloki 10ęcio piętrowe po to żeby z okien można było skakać?

JS- Julia Pitera, hehe, w jednym z wywiadów wyjaśniła mi różnice, jaka jest różnica między narkotykami a alkoholem, że mianowicie „narkotyki w dużym stopniu są używane przez młodych ludzi.” Wypowiedź rangi ministerialnej.

TO – Wcześniej czy później otrzymamy jakiś papier który będzie glejtem, klapsem na czoło, że pass, daj nam Obara święty spokój. Z tym papierem rozszczelniamy konwencję z 1961go, igła-balon, BUM – na listach dyskusyjnych organizatorów marszów na całym świecie pojawi się info. Tę konwencję trzeba scrackować raz a dobrze. Robimy to w środku Europy. Nieraz w pogawędkach z policjantami mówiłem- z Polski mnie nie wyrzucicie. W Polsce mi jest dobrze, tu się dobrze czuję. Bo oni mi proponowali żebym się do Holandii przeniósł. A sam pan jedź do Holandii, tu jest mój kraj, tu mieszka moja matka. Rozmowy z policją są ciekawsze niż randki. Jak oni mnie próbują podchodzić! Ja, jak panna, lubię udawać głupka. Oni czarują ile wiedzą, co wiedzą. A kończy się rozpaczliwym pytaniem- kto pana finansuje, na zasadzie spod którego kamieniaś pan wypełzł. Ja im- wiecie panowie że nie diluję. Oni, smutno, wiemy. Zabiłem im ćwieka wizerunkiem. Nie wkładam krawata i się nie pudruję jak te hiperpoprawne pajace. W drugą stronę, zniżyłem się, mieszkam na Centralnym, żyję z plecakiem, zobaczcie klasycznego ćpuna. Nikt w ich kategoriach. A tu hasło, wiśta wio, i komendy wojewódzkie w całym kraju się huśtają. Od Jamajki do Arizony pędzi nasz szalony Dżony. Powiem ci czemu to robię. Umysłem jestem już po drugiej stronie lustra, częścią materialną jestem po tej stronie. Ale nie mogę tam przejść zupełnie jako jednostka, tylko jako statystyka.

KM- To brzmi trochę jak ślubowanie Bodhisattwy w buddyzmie mahajany, nie odejdę w nirwanę póki nie wyzwolę wszystkich czujących istot.

TO- Coś w ten deseń. I teraz popatrz, ten system albo ludzi straszy, albo im płaci za posłuszeństwo. On jest taki szkaradny, że nikt z nim z dobrej woli nie pójdzie. I jeżeli pojawia się idea, za którą ludzie idą, bo ich pociąga, pod prąd systemu, organizują się i działają za friko poświęcając swój czas i energię, i w szybkim tempie ich przybywa, to ten system zaczyna mieć kłopoty. Zapłać komuś za to żeby wyszedł na ulicę.

KM- Można to zorganizować, autokary, kilo kiełbasy i batona.

TO- A my to robimy bez. Oni mają zonka. Sytuacja z Biura Zarządzania Kryzysowego, na drugie spotkanie przychodzą trzy osoby z Biura Bezpieczeństwa, naczelnik dyrektor kierownik. Trzy osoby z Komendy Stołecznej, trzy z Wilczej, jedna osoba z BOR i jedna z BBN. Siedzimy przy dużym stole, rzucam ”Zieloną Teczkę”, daję wam jedną sztuką, bo 90ąt procent funkcjonariuszy nie kuma ustawy o policji. I jako wichrzyciel z Wolnych Konopi nawołuję ich do stosowania się do ich własnych procedur.

S-Weź ty skumaj ich miny.

TO-Wiesz kiedy poczułem punkt ugięcia naprężonego metalu? To było pod koniec października, jak przyszedłem składać w komendzie BIPy, wnioski o dostęp do informacji publicznych, kiedy powiedziałem komendantowi, takich jak ja ćpunów z centralnego będzie tu przychodziło dziesięciu, codziennie. Tak żeby media zaczęły pisać- na komendzie na Wilczej zrobiła się narkomańska melina, impreza trwa non stop!

Co 100to tysięcy policjantów z całej Polski może zrobić choremu Tomkowi? Jeżeli u niego po 12tu godzinach bez marihuany występuje silny stres, a on nie może się denerwować, bo wtedy źle oddziałuje na organa administracji państwowej. Ale najskuteczniejsze, w opcji coś z niczego, są akcje długofalowe. Uparcie, cyklicznie ponawiane.

KM- To chłopskie, rolnicze myślenie, trzeba zaorać, zasiać…

TO- Pielęgnować, nawozić, a potem żniwa. Coraz więcej ludzi z ruchu uczy się korzystać z kontratypu. Odkąd pojęcie powstało, mam masę frajdy z szukania dla niego kontekstów w których zmienia znaczenie. Świetnie się sprawdza zastosowane w pismach urzędowych. Mam tyle opinii sądowo- psychiatrycznych stwierdzających moje psychiczne zdrowie, że to ich problem nadążanie za tokiem moich myśli. Wiesz czego nam prawo nie zabrania? To jest bardzo ważne – prawo nam nie zabrania być idiotą. Po drugie – prawo nie zabrania dowolnego interpretowania rzeczywistości, i nie może mi narzucić swojej interpretacji. I po trzecie, nie zabrania mi reinstalowania oprogramowania do obsługi rzeczywistości.

Kwiatek konopi to tylko zmienna, czynnik, narzędzie. To jak „magic potion” z Asteriksa i Obeliksa. „Udaj się do tej galijskiej wioski i znajdź tego druida, jak mu tam, Pejzarzyks? Nie panie, Panoramiks.” To jest magiczny bacik którego nie widać, i klepiesz system! Jest koncepcja żeby zaplombować sejm. Owinąć dookoła taśmą i przykleić ogłoszenie- „Budynek nie nadający się do użytku publicznego”. Oni wiedzą, że kminimy cały czas, i wykorzystujemy wszystkie zdobyte nowe doświadczenia. Lewel up! Lewel up! Jedyne opcje dla systemu jeśli będzie mnie chciał wyłączyć z gry to wsadzić do więzienia albo odstrzelić. Z kraju nie wyjadę.

KM- E tam, są inne. Może cię skorumpować.

TO- Proszę bardzo, daję palec, dłoń, ramię do łokcia, zasysaj Krakena! Połykaj ile zmieścisz.

 

Kazimierz Bolesław MALINOWSKI

 

Ada

Komentarz