Beza jesieni życia

Opublikowano 24 listopada, 2012

Powodowana żądzą dogłębnego zaznania kwitensencji słodyczy w postaci wedlowskiej chałwy, bezy, gofra, czekolady, tortu, czy czegoś w tym stylu oraz w wielkiej ilości – znalazłam w jednym z większych wojewódzkich miast, na Starym Mieście – taką kawiarnio-cukiernię, czy co to tam było, w każdym bądź razie mieli m.in. torciki bezowe, gofry i czekoladę do picia. Łaaaał, zamówiłam wszystko co mieli najsłodsze + kawa z ekspresu, żeby zapić te słodkości i tym samym zapobiec publicznemu zrzyganiu się nimi na marmurowy stolik.

Zastawiłam cacko a la Ludwik XIV albo XVI, jeden kij, słodkościami, usadowiłam się naprzeciwko drzwi wejściowych, jak na osobnika alfa przystało i delektuję się. Najpierw bezowym torcikiem. Popijanym białą czekoladą. Towarzystwo w lokalu garniturowo-garsonkowe, średnia wieku lat może 30, inteligentne rozmowy ę i ą. Marmur na podłodze, mosiężno-marmurowe stoliki, wysoki sufit zabytkowej kamienicy w łukach, stylowe oświetlenie, marmurowy bar. Zabytkowe, dwuskrzydłowe drewniane, rzeźbione drzwi, z metalową, rzeźbioną klamką. Frans-elegnas. Trochę mi się spieszy, bo za 25 min. mam kolejne służbowe zadanie do wykonania w miejscu, do którego jeszcze z GPS-em muszę jakoś dotrzeć i gdzieś zaparkować.

Nagle otwierają się drzwi i do lokalu dla sfer wyższych wchodzi szurając niewydolnymi już nogami może 85, może 90-letnia kobieta. Malutka, zgarbiona. W szarym, kiedyś czarnym, ortalionowym skafandrze, spod którego wystaje sukienka robiona na drutach, sięgająca kostek obutych w od dawna pełnoletnie tzw. „cielaki”. Sukienka jest w paski różowo-zielono-brązowo-pomarańczowe. Sprane kolory. Na głowie czapka dzianinowa z pomponem. Spłowiałe, szare oczy, kiedyś błękitne. Blade, wąstkie usta. W rękach reklamówki. Z jakimiś gałgankami. Wszystko jakieś takie nawet nie second hand, ale made in kontener ze śmieciami.
Garsonki i garnitury jak na komendę, wietrząc „obcego” a więc zagrożenie – podniosły wzrok, zmarszczyły brwi i natychmiast ze zdwojoną energią kontynuowały rozmowy i klikanie na notebookach, aby zniechęcić gościa do podejścia do stolika tak straszliwie zajętych ludzi celem wysępienia od nich 5 groszy.

Kobieta podeszła do baru i zaczęła studiować menu. W oczy na widok zdjęć słodyczy zaczął wracać błękit. Uśmiechała się. Poprosiła o bezę z lodami. Chwilę trwała dyskusja nad smakiem i rodzajem loda do bezy. Wanilia zwyciężyła. Kobieta zapłaciła. Chwilę stała przy barze z talerzykiem w ręku i szczęściem w oczach, które nagle nabrały koloru i figlarnych ogników. Była z innego świata. Nie pasowała tutaj z tymi swoimi wypchanymi gałganami reklamówkami, szydełkową, wiekową sukienką, trumniakami z lat 80-tych i stylem a la Gierek. Wiedziała to. Nie wprowadziła dysonansu w garnitury. Zdjęła ciastko z naczynia i wyszła z lokalu. Przez okno widać było, jak z pietyzmem, małymi kęskami zjada bezę z gałką lodów waniliowych. Jak z rozkoszą smakuje tą rozpuszczającą się na języku słodycz. I to, że jest autentycznie szczęśliwa.

I tak się kurde zastanawiam. Jeśli dożyję takiego wieku, choć bym nie chciała. Co będzie moją bezą. Rekompensującą na czas jej spożycia wszystkie negatywy, jakie będą mnie spotykać, otaczać i mordować. I czy ta moja beza też będzie znajdować się w miejscu, do którego pasować będę jak kwiatek do kożucha i czy to oleję i nie zawstydzę się, tak, jak ta kobieta. I czy będzie mnie na moją bezę stać. Finansowo, psychicznie, emocjonalnie, fizycznie. Wiadomo, starość ma te same apetyty, co młodość. Tylko nie te same zęby. No i czy dam radę, nie ? Się przegryźć.

Cholera, mały ten torcik bezowy, trzeba się dojadać goframi.

Wszyscy będziecie staruszkami. Ja podjęłam właśnie decyzję – zostanę motocyklistą, w związku z tym pozbawię się szans na przeżycie tzw. „jesieni życia” z bezą jako symbolem szczęścia i radości. Pierdolę. Wolę lato.
A wy faceci, róbcie sobie testy ciążowe. Nie myślcie, że jest to wynalazek zastrzeżony dla kobiet celem skontrolowania, czy w ich organizmach nie rozwija się replikant obcego DNA. Też powinniście sprawdzać, czy nie siedzi w was jakiś „obcy”:

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/zrobil-test-ciazowy-okazalo-sie-ze-ma-raka,1,5300096,wiadomosc.html

ADA.

;J

Komentarz