Sylwester czyli refleksje w oczekiwaniu na spokój i ciszę po 12 w nocy

Opublikowano 31 grudnia, 2012

Cholera do końca moich dni nie pojmę przyczyn, dla których Juliusz Cezar akurat dzień 1 stycznia, czyli święto Janusa – rzymskiego boga bram, drzwi i początków – wybrał na 1-szy dzień kolejnego roku.

Dlaczego nie 1 czerwca ? Albo 1 lipca ? Ciepło, człowiek może się powykładać na trawie w kulturalnych, estetycznych jeziorno-rozlewiskowych okolicznościach przyrody nie ryzykując śmiercią z wychłodzenia, żyć mu się chce, nie jest przeżarty po świętach, nie zieje świeżą nienawiścią do członków rodziny za kretyńskie gadki przy świątecznym stole i zazwyczaj w tym czasie ma sprawny zarówno samochód jak i żołądek cholera.

http://remekdabrowski.blox.pl/html

I tak w ogóle Sylwester i ta niepojęta radość balowania … jakby to coś zmieniało w naszym życiu. Podatkowo – owszem zmienia. Nieodmiennie na gorzej. Więc nie ma się z czego cieszyć. Lepiej nie będzie.

Pogodowo – czeka nas zima stulecia.

Że wkraczamy w kolejny numerek ? Ależ mi powód do radości, pffff.

Że przetrwaliśmy i nie pizdnęła w nas jakaś kometa ? To akurat możemy święcić każdego innego dnia.

Pretekst do nachlania się jak świnia ? No proszę was …

Jesteśmy starsi ? A to już pomyłka – w kolejny rok wkraczamy w dacie naszych urodzin, a nie akurat 1 stycznia.

Można poświętować koniec jakiegoś etapu – chujowego roku, ale po co skoro czeka na nas jeszcze bardziej chujowy ? Tu płakać trzeba nie się cieszyć.

I te obiecanki, oż fuck. Od Nowego Roku rzucam palenie. Tia, to mój ulubiony. A ja se jak co roku obiecam, że od Nowego Roku NIE rzucę palenia. I przynajmniej będę konsekwentna. Jak się wszyscy „troskliwi” oburzają jak im w odpowiedzi na pytanie „a to nie obiecałeś sobie, że od Nowego Roku rzucisz papierosy” zasuniecie takim tekstem. Bezcenne. Albo: zacznę zmywać :D Krócej będę siedzieć w robocie i najpóźniej o 19 będę w domu, ha, ha, ha ! Też dobre.

Nie przestanę wrzchaniać waniliowej chałwy z Wedla ani nie zacznę tego faktu ukrywać albo się go wstydzić. Nawet jeśli Niepajacuj będzie mnie na forum tumanum od dałnów wyzywał, że się nie znam i nie wiem co dobre i gupia jestem.

I nie ma się co czarować, w 2013 nadal wszystko będziemy robić w przedostatniej i ostatniej chwili. I w dalszym ciągu mimo końcówki „13” nie będzie nam się różnych rzeczy chciało robić/słuchać/nie robić – tak jak od zawsze nam się nie chce. I nie, nie staniemy się nagle o 24 w nocy dobrzy, ani lepsi jutro niż dzisiaj – wręcz przeciwnie, gorsi. I starsi o kolejny dzień.

http://remekdabrowski.blox.pl/html

Więc co tu świętować ? Dzień wolny od pracy tylko. Co też ma swoje minusy, bo po fajki trzeba dymać na Orlen. Czyli gorzej niż w sobotę i niedzielę.

I te życzenia … flak mi się wywraca. Różnica między życzeniami wigilijnymi a noworocznymi polega na wstępie. Zamiast „Z okazji Świąt” mówimy, albo piszemy „Z okazji Nowego Roku”. I składamy te życzenia do upadłego. Z listy książki adresowej w komórce najczęściej. Bo co sobie ludzie pomyślą, jak im nie pożyczymy szczęścia, zdrowia, esemeska nie poślemy ? Że chamy jakieś niemyte jesteśmy ! To ślemy i dzwonimy, bo nie wypada nie wysłać/nie zadzwonić. Od dawna pierdolę to, że nie wypada i olewam. Ci, którym życzę dobrze (nieliczni przyznam) dobrze o tym wiedzą i nie muszą otrzymywać zapewnienia akurat w dacie zablokowania przeciążanych linii operatorów tele. Ja również uprzejmie dzięks. Darujcie sobie. Wszyscy. W Wigilię dostałam ponad 340 esków z życzeniami – musiałam wyjebać z sieci oczekujące kolejne 237 bez czytania, bo mi kartę pamięci w telefonie zablokowało. Na cholerę mi czegoś życzycie ? Czy ja Wam życzę ??? Czy ktokolwiek z nas nie wie, czego by sobie życzył, czego mu potrzeba i potrzebuje uświadamiania go w tym przez innych ? Nie, prawda ? Więc proszę o rewanż nieżyczenia.

http://remekdabrowski.blox.pl/html

Nadawcy i odbiorcy życzeń o ile  umysłowo skończyli lat 5 doskonale zdają sobie sprawę z faktu realizowania życzeniowej konwencji. Takie ugruntowywanie do życia w obłudzie. Wyślij cioci Janince której 134 lata nie widziałeś życzenia, bo tak wypada i będzie jej przykro, jak nie dostanie. A tak to będzie wiedziała, że pamiętasz i o niej myślisz. Raz w roku. Pffff. Pozorowanie nieistniejących uczuć, nieistniejącej pamięci o kimś, czy urządzanie „dnia sumienia”.

Nie, nikt nie dostaje ode mnie życzeń ani w żadne Święta, ani w Nowy Rok. A jak każdy o sobie pomyśli (co zresztą robimy cały czas) – to o każdym będzie pomyślane, prawda ?

Sylwester wkurwia mnie bardziej niż święta B.N. Bo strzelają. Napieprzają tymi racami niedojebani, zboczeni kandydaci na piromanów od początku grudnia. Łaaa, jak zajebiście pierdolło !!! Szyby drżą. Bombki z choinki zlatują. Włączają się alarmy w samochodach na osiedlu.

Zasyfione chodniki i trawniki.

Zwierzęta fioła ze strachu dostają. Na osiedlu płoną kontenery ze śmieciami i samochody na parkingu.

Efekt noworocznej radości upośledzonych pojebów.

W „TEN” dzień wręcz nie wypada siedzieć samemu w domu i się nie cieszyć – mimo że naprawdę nie ma z czego. Nie balować. Nie uchlać się.

A nie. A ja sobie posiedzę. Sama. Trzeźwa. Spać i tak się nie da, ale przetrwać ten koszmar – owszem, da radę. A fiutowi spod mojej klatki z racami zaraz kurwa wsadzę tą racę w dupę i odpalę.

Dla wszystkich, w tym ostatnim dniu roku lepszego od kolejnego (jak wynika z planów podatkowych rządu) – ze szczególnym uwzględnieniem dziuń maści wszelkiej piosnka El Bandy :

http://www.youtube.com/watch?v=pn3zvDDp9lw (słuchać tekstu ! :D )

http://www.mytube.com.pl/wyswietl,7739,1,usuwanie-pliku-z-pamieci.html 

To miłego resetowania ! Obyście 2013 dożyli i nie witali go z głową w kiblu !

Ada

Komentarze

  1. Posted by ada on Styczeń 1st, 2013, 11:45 [Reply]

    Kazio Malinowski miał rację. W 1-szy dzień 2013 r. SPADŁAM z krzesła:
    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ME7DPQvQLj8&noredirect=1

Komentarz