U Kazimierza Malinowskiego w styczniu wiosna

Opublikowano 21 stycznia, 2013

Gnani po całej Polsce Radarowej i zarżnięci robotą przejazdem i poźlizgiem wpadli my do naszego przyjaciela, artysty i sympatyka WK  – czyli do Kazia Malinowskiego na lubelszczyznę, a tam – wiosna !

Nie żeby temperaturowo – bo cosik koło + 15 stopni, po żołniersku czyli, ale uczuciowo i kolorystycznie – wiosna łamana przez lato. Autorstwa Kazimierza Malinowskiego oczywiście.

Żabki kumkają, motyle fruwają, reżyser Smarzowski (na którego premierę „Drogówki” doczekać się nie możemy, a „Dom zły” ach …) ku kłosom zboża spogląda, zresztą sami zobaczcie tą wieczną wiosnę malinowską:

Uff, a to wcale nie wszystko.

Szacun wielki dla wielkiego talentu. Nie tylko malarskiego.

Także literackiego. Duduś zwalił nas z nóg. Mimo faktu, że jesteśmy takimi samymi miłośnikami poezji jak Żałosław Kaczyński „Nie” albo Ziobro sędziego Tuleyi. No, tego jeszcze na tym blogu nie było. Wiersz kurde. Drżyjcie !

 

Czy naprawdę Duduś chcesz usłyszeć tę piosenkę

Za którą trzeba oddać mózg do pralni, za którą urżnąć trzeba sobie rękę

Duduś Duduś ty wiesz wiesz

Jak naprawdę rzeczy się mają

Duduś ty kumasz ty jarzysz, że nieładnie wyglądają

Jest noc, nie wieje wiatr, gołębie dusz przez judasze (kropel rosy na pajęczyny nitkach) zaglądają

Duduś ty wiesz, jakie one są, że się nigdy, że nigdy się, nigdy nie nieobcyndalają

Nie pada deszcz, świecą, te, no wiesz, przez okno w źrenicę, jak we studnię bez dna

Wlokąc ogony swoje pawie spadają, tam gdzie swoje skromne neurony na krzyż trzy masz

I widzisz Dudusiu to światło dalekie gwiazd, i czujesz że one w dupie cię nie mają

 

Że świat, Duduś, że świat o świcie znika, że jest jak mgła, jak ćma

Jak ulubiony film, na dnie, zakurzony, w przepastnej filmotece na mocnych prochach schizofrenika

Duduś, jeżeli chcesz, jeżeli Duduś chcesz to masz

To co wiesz, to czego chcesz, co dawno już na ciebie du du Duduś cierpliwie jak faraona trup

Jak plotący eonami żywe ściegi Bóg, jak pannna nastnia na miesiączkę czeka

Że kurde Duduś wreszcie stanie się cud, który musisz zrobić sobie sam

I tam odnajdziesz Duduś, ten kurwa piratów w skrzyni okutej pod palmą w złotym piasku skarb

W sobie człowieka, klapę dźwigniesz, otworzysz ten właz, zobaczysz czas

Jak siecią żył po cyklu cykl nurtuje wsiąka i przecieka

Więc teraz wiesz, jusz słowa znasz

I te obrazy co za nimi krajobrazem stoją

Te wszystkie na oścież bramy, traumy, nie gojące się rany i

Ta sfer w kłębie dymów smugami płynnymi się gnąc płynąca nie wiadomo skąd muzyka

Co jak panienka przenajświętsza delikatnie neuronów twych skromnych Duduś trzech na krzyż

Swoimi delikatnymi jak płatki białych róż dłońmi dotyka jak matka

Pieszczotliwie, czule i uważnie, powtarzaj Duduś żeby nie zapomnieć

Piosenka po to właśnie jest, żeby jej nie zapomnieć kiedy uleciała

Po to melodia rytm i drajw, żeby wołana zawracała znowu głowę, ten refren-

 

Nikt nie przychodzi na świat z siebie sam, przyszliśmy z daleka i czeka droga nas daleka

Razem idziemy nią ale każdy sam

Uczy się tego jak i gdzie go szukać, żeby nie oszukać, bo ile chcesz tego nabrać się da

Żeby go spotkać, tam gdzie się kiedyś kiedyś umówiliście, on czeka

W czaszce wrze rozpalony mózg, ogień w nim tętni jak krystaliczny nurt, wibruje jak strun druty

Dudusiu drogi, w sobie samym spotkać człowieka

Jak kwili i drży, jak zdyszany, goni to przed czym ucieka

Wielka jest jak ocean noc, i jak ocean wilgotna jest noc

Jest jak sen świat, pod którym płynie w sieci lśniących rur pod ciśnieniem wysokim

Napędzając naszego parowozu tłoki para

Powtarzaj- teraz i na wieki zaraz

Teraz i na wieki zaraz

 

Chcesz Duduś to masz, koszmar i jego bohater pan Maszkara

Zaraz wyciągnie z kapulesza szpulę i nawinie szpagat

Zrobi twoją jej ulubioną minę kiedy nakłada makijaż

Zada ci zdawkowe pytanie, żeby usłyszeć jak nawijasz

I kiedy pomyślisz że to znowu skucha i kicha, i poczujesz że już dłużej tak nie chcesz jeszcze

Pan Maszkara odchrząknie, powie- za dużo słów, zanućmy Duduś zanućmy naszą pioo seeen keeeę

Nie śpij, aaalbowiem dla nas jeeest taaa noooc

Szuu szuu szuuuu jeea, szu szuu szuuuu jeea, bo właśnie nam została dana, oj dana, bo właśnie dla nas jeeest szu szuu szuu jeea, dla nas jeeast ta noc

Teraz i na wieki zaraz

Teraz i na wieki zaraz

 


PS. Niepajacuj już sygnalizował, że tyramy nad czymś dużym. Ważnym dla uzależnionych od THC. Tyramy. Jak będzie dopięte i kości zostaną rzucone i nie ma zmiłuj stało się – napiszemy o tym jako pierwsi. Przysięgamy. Cierpliwości. Póki co można i trzeba  zachwycać się twórczością Kazia.

Kaziu, całujemy !

Najsłynniejszy chyba obraz Kazia Malinowskiego znajduje się w prywatnej kolekcji, był na okładce Lampy, oto marszałek Piłsudski w najlepszym jakie widzieliśmy wydaniu:

Ada

Komentarz