Drogówka recenzja, czyli w Polsce wszystko kończy się źle

Opublikowano 2 lutego, 2013

„Drogówka” powinna powstać przed „Domem złym” – po nim każdy kolejny film Wojtka Smarzowskiego automatycznie będzie przez mózg (o ile ktoś go szczęśliwie posiada) porównywany. Wiecie, to jak z najlepszym kochankiem (kochanką). Nie macie na to wpływu, że porównujecie z nim (nią) każdego kolejnego (czy kolejną). Chociaż oczywiście, coby być kurtularnym na pytanie czy dokonujecie takich porównań zawsze trzeba odpowiedzieć „nieee, nie, no skąd ?! jesteś najlepszy(a) !”

Zajawki na youtube były zajebiste. Tu w kinie żądni uciechy rozczarują się – w filmie nie ma wywiadów z policjantami. Porechotać się z usiłującego zachowac pion Trybusa z trudnością wydobywającego z siebie zachrypnięte „taaak” na pytanie dziennikarki o brak efektów w walce z pijanymi kierowcami nadal możemy tylko na youtube.

http://www.youtube.com/watch?v=jxwSKOcm1mY

Lubię taki nerwowy, z werwą styl kręcenia niby ukrytymi kamerami, komórkami, tym bardziej jeśli jest dobrze zmontowany – a tu zarzutów nie ma, pełna profeska, 100% pozytyw. Inny styl „ręcznego” nagrywania niż w kultowym „Blair witch project” – ale i tematyka i atmosfera filmu inna.

Co mi nie gra.

Wczoraj media doniosły, że krytycy jednym głosem, niczym zwierzęta w noc wigilijną orzekli, iż „film świetnie się ogląda”.

No kurde nie. Sory.

Do momentu zgonu jednego z bohaterów – Lisowskiego – jest OK. Dostajemy to, czego po zajawkach się spodziewaliśmy – obraz naszej „ludzkiej”, polskiej do szpiku policji drogowej (choć pozbawionej tego charakterystycznego rysu demonstrowania nam, plebsowi poczucia swej władzy i omnipotencji). Ludzkiej w sensie – że i w łapę weźmie i nachla się jak świnia, pomanipuluje „faktami” i danymi na suszarce, wiedzę merytoryczną ma taką se, sam robi dokładnie to samo, co jego ofiary ale korzystając z przywilejów zawodu unika za to odpowiedzialności, nie pogardzi dymankiem z przydrożnym ssakiem, kryje się nawzajem – ale w duperelach, poważniejsze problemy kolegi u większości wzbudzają ostracyzm.

Jest zabawa. Mimo że nie ma niczego, o czym byśmy nie wiedzieli.

A po wyciągnięciu trupa z Wisły zaczynają się „Policjanci z Miami” pomieszani ze „Ściganym” i zaczerpniętym ze „Świata według Garpa” motywem utraty prącia po najechaniu w tył pojazdu wskutek odgryzienia go przez wykonującą w czasie kolizji loda damę oraz wielka korupcja ze swoimi przydatkami (szantażami, prezentami, łapówami, wymianą przysług).

Znowu więc nie ma niczego, czego byśmy nie wiedzieli.

Nie ma już humoru, jest odmienna koncepcyjnie drama. 2 różne filmy w 1 filmie. 2-gi ogląda się zdecydowanie źle. Jest banalnie przewidywalny. W głowie wyskakują nam flasche z innych filmów, książek, w których już to było. Nie jest już ciekawie, ani zabawnie. Doskonała gra aktorów i świetne zdjęcia oraz montaż nie ratują tej części scenariusza.

Jedna dobra rzecz – film kończy się po polsku. Czyli źle. W Polsce wszystko się źle kończy. Nie lubię amerykańskich, szczęśliwych zakończeń.

Ale kto nie miał do czynienia z Policją – niech koniecznie obejrzy. I się uczy.

Osobiste odczucie – rozczarowanie. Liczyłam na więcej. Przez ten „Dom zły”.

http://www.youtube.com/watch?v=LFvsyqV5gzg

Ada

Komentarze

  1. Posted by siouyo on Luty 3rd, 2013, 09:37 [Reply]

    Mi sie podobala zarowno pierwsza jak i druga czesc, lecz w drugiej zabraklo mi juz duzej dawki humoru. Aktorzy przekozaccy! Super film :0, moim zdaniem i tak pokazuje ogół tego co sie tam wyprawia! OStatnio czytalem, ze w jakims miescie w Polsce pijani policjanci rozwalili bar, u mnie w Jeleniej Górze policjanci gwałcą kobiety, ktore przekroczyly predkosc, wrabiają kolegów z pracy w napady na bank! Dzieje sie oj dzieje! Poszukajcie w internecie JELENIOGÓRSKA OŚMIORNICA!

  2. Posted by ada on Luty 3rd, 2013, 14:36 [Reply]

    A w tym kawałku pod dźwięcznym i odzwierciedlającym policyjny intelekt „Policja was jebie” tytułem (was, czyli nie-policjantów) mundurowi usiłują dodać sobie ważności i przedstawić jako bogowie, ach, podziwiajcie:
    http://www.youtube.com/watch?v=CmE795MOONo
    dokładnie takie emocje, jak po wysłuchaniu tego hiciora, wywołuje większość funkcjonariuszy. Tej własnie buty, pogardy dla podludzi (niepolicjantów i nieprokuratorów), kompleksu władzy, prostactwa, bufonady – brakuje w „Drogówce”. Dzięki czemu bohaterowie wydają się sympatyczniejsi. Choć w realu bliżej im do bohaterów z tekstu „przeboju”. Jezu, toż jak jeden z drugim wypisuje nam mandat, pakuje łapę w gacie w poszukiwaniu gieta albo przypieprzy pałką to się wreszcie czuje jak sam Pan Bóg ! A nie jak żałosny, zakompleksiony, niedouczony głąb z deficytem poczucia władzy i ważności własnej, którym najczęściej jest. Bo powiedzcie sami – kto idzie pracować do Policji ? Tylko nie pierdolcie, że idealista co chce walczyć z przestępczością, he, he, he – z tym mitem dawno rozprawili się sami policjanci co pokazuje w ograniczonym niestety zakresie Smarzowski a o „jeleniogórskiej ośmornicy” też polecam poczytać.

  3. Posted by ada on Marzec 21st, 2013, 08:17 [Reply]

    Drogówka w realu, czyli flaszka za mandat doczekała się uznania sądu:
    http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/flaszka-za-mandat-czyli-telefony-drogowki-na-podsluchu,1902924,324

Komentarz