Idealistka broni prof. Pawłowicz

Opublikowano 6 lutego, 2013

Ma ktoś nr do niej ?? Z nią mógłbym na telefonie wisieć całą noc i tylko słuchać jak napierdala. O wszystkim…

… o marihuanie też bym z nią znalazł wspólny język, punkt widzenia. Kto wie, czy nie zostałaby pierwszym naukowym sprzymierzeńcem, profesorem prawa, który publicznie podniesie, że obecne przepisy antynarkotykowe dotyczącem marihuany są niezgodne z Konstytucją – są niedopuszczalną formą ingerencji państwa w życie obywateli. Karygodną kpiną z bezpieczeństwa i porządku publicznego, zdrowia i moralności publicznej. Urągają godności człowieka i chrześcijańskim korzeniom RP!

Art. 18 Konstytucji podzielił społeczeństwo. Pedalska duma na pierwszych stronach publicznie czyni nań zamach, wnosząc projekt ustawy, żądając uregulowania tego co im się należy. Skądś to znam…

A Pani profesor nie zostawia na nich suchej nitki, czyniąc to w sposób równie obrazoburczy, grubiański, niegodny postawy katolickiej! Niepokorny wobec wszelkiej krytyki, naukowej i nie. Naukowej, politycznej i społecznej.

I odpierdolcie się od niej PEDAŁY!

Bardziej niż kabaret, który pozwoliła sobie odstawić, korzystając przecież wyłącznie z zachłanności mediów na wszelkie przejawy chamstwa i braku kultury, tego typu nowinki – zdecydowanie bardziej niż jej słowa oburzają mnie płytkie argumenty przeciwko jej racjom, a mianowicie – że sama NIE MA RODZINY…

– czyt. męża i dzieci.

No KURWA MAĆ, bo inaczej tego zdania nie zacznę –

>> a prof. Jerzy Vetulani – TEŻ NIE JARA trawy, a jest ZA, i doradza wszędzie jako niekwestionowany ekspert od tematu;

>> dr. Marek Balicki – TEŻ NIE JARA trawy, a doradzał jako lekarz, dyrektor szpitala, poseł i minister zdrowia – za jej dopuszczeniem do użytku, nie tylko zresztą medycznego.

KURWA MAĆ. A zjebane internetowe bydło rzuciło się, że NIE MA męża i dzieci. Że jest SAMOTNA ! Że nie może obiektywnie wypowiedzieć się na temat ważnej kwestii społecznej.

Czy ktokolwiek z Was rozkminiał swoją zakutą pizdą jak ciężkim wyzwaniem jest SAMOTNOŚĆ ?! Jak kształtuje duchowo człowieka?

Tak pojebańce, płci wszelkiej i często nieokreślonej – zamiast wsłuchać się w meritum wypowiedzi osoby:

1) starszej

2) grubszej

2) gruntownie wykształconej w temacie na który zabiera głos

3) korzystającej z prawa do głosu i wyrazu tak samo jak Grodzka i Niesiołowski (!)

- od razu rzucacie się na babe jak te małpy, jakbyście co najmniej połowę mózgu więcej mieli od niej, od Boga daną wyłącznie po to, żeby szyderstwa bliźnim urządzać.

Według mnie, skoro w konstytucji małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny, to gejów i lesby, transy i feminy-bladzie zainteresowanych zawarciem małżeństwa zapraszam do zmiany Konstytucji! A wcześniej do uważnej lektury choćby wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie traktatu akcesyjnego do UE. Polska Konstytucja stoi ponad wszelkim prawem międzynarodowym. Na tym terytorium co do pewnych kwestii nic nie ma wyższej mocy prawnej, chyba że sama Konstytucja przyzwala, ale też w pewnych granicach. Tak się dogadaliśmy w 1997 r. Z całym światem.

Chociaż myślę, że zdołałbym namówić Panią profesor na kawę z mlekiem. Są wyjątki, które umotywowane zdrowym rozsądkiem i dobrą wolą całkiem się sprawdzają…

Dlatego nie zgadzam się z interpretacją przepisu art. 18 jako zakazu regulacji związków homoseksualnych, generalnego zakazu regulacji prawnej tego zjawiska. To zbyt daleko idący wniosek, krzywdzący dla mniejszości, i taka interpretacja jest niedopuszczalna – chociażby z lektury art. 1 i 2 Konstytucji, coby nie spierać już się o normatywny charakter Preambuły.

Nie widziałem projektu, bo to nie moja branża. heh! LOL! Pewnie coś było nie w porządku z projektem…

Śmiem tylko zwrócić uwagę, że pani prof. projekt widziała, czytała, i wg niej – żądają uregulowania tj. przyznania takiej samej ochrony jak małżeństwu; to jakbym żądał zrównania statusu marihuany z alkoholem – argument z gruntu chybiony (alkohol jest nieporównywalnie groźniejszy).

Teoretycznie – proszę sobie pozawierać spółki z o.o. – te mogą powstać w celu każdym, prawnie dopuszczalnym i proszę sobie w obrębie takiej spółki rozwiązywać między sobą kwestie majątkowe, ubezpieczeniowe, podatkowe i łóżkowe; przy okazji można prowadzić wspólne przedsiębiorstwo (np. hospicjum?) i związek nie będzie taki jałowy, o!.

A małżeństwo zostaje związkiem kobiety i mężczyzny pod szczególną ochrona prawną RP. Problem rozwiązany, nikt nikogo do więzienia nie zamknie, chyba że za bigamię! A spółek można sobie postawić cały zagon, po całej Europie.

Wybaczcie ignorancję… dałem se upust. Pani prof. wyraziła swoje zdanie. Część Internetu też ma swoje zdanie:

„Herszt baba, zamrozić łańcuch DNA i klonować, w przeciwnym razie gatunek ludzki wymrze” – napisali internauci.

Dobre! Popieram i dodam:

Anię też sklonować!!!!

Anie Grodzką – będą we dwie, nieśmiertelne po wsze czasy – Matki Boskie Jałowe.

Ani z Bankoku nikt do polski nie kazał wracać… A skoro już miała odwagę, siłę, posturę (i kasę!) – może walczyć, niech walczy, nawet i z panią profesor. Na tym polega istnienie polityka w mediach – na przyjmowaniu i oddawaniu ciosów. I na reprezentowaniu swoich.

Poznałem Anię, w nieciekawych okolicznościach (aresztowanie Dołeckiego)  – sympatyczna osoba. Ostatecznie – co mnie obchodzi jej płeć. Przemawia ze mnie być może zwykły chrześcijański szacunek dla bioróżnorodności; nic niezwykłego – miłość do wszystkiego co stworzył Bóg… Cóż, człowiek jaki jest – każdy widzi.

Ten sam Bóg stworzył przecież i Pawłowicz i Grodzką.

Ania jest czymś wirtualnym – powiedzmy sobie szczerze…. Takie wirtuozum na ołtarzu świętej rodziny może irytować wykształconą babkę, profesor prawa, ot tak, na gruncie logicznym. A skoro Grodzka może publicznie robić z siebie wirtuozum, to Pawłowicz może jej cisnąć i – reprezentując swoich wyborców – powinna! Zrobiła to po mistrzowsku! Prezenterka Polsatu w dyskusji nie zabłysnęła, drugą Agnieszką Szulim nie zostanie. Trochę mi szkoda gejów i reszty, dobrze wiem jak to jest nie być dopuszczanym do głosu w debacie dotyczącej mojego życia…

Jednak wobec pani profesor chciałbym oznajmić głęboki szacunek i nieskrywaną sympatię. Ma babka prawo do wypowiedzi jakie uzna za stosowne. Jak się komuś nie podoba, to ma do wyboru dwa kierunki – sąd powszechny, albo Półwysep Helski – koniowi na Helu zameldować!

Zatem powtarzam – Odpierdolcie się od niej pedały!

Zawsze jest spontaniczna i szczera. W tym różni się od większości polityków, że nigdy nie liczy się ze skutkami swoich wypowiedzi ze względu na karierę polityczną. Ona jest ulepiona z innej gliny.

Takich polityków potrzeba Polsce. Marihuany pewnie nie paliła, a do medycznej marihuany będzie ją łatwiej przekonać, niż Tuska (a Tusk palił!) – wystarczy, że wyda się, że rząd Tuska ma szansę, której nie umie wykorzystać. Sprzyjające warunki prawne i finansowe.

Hanna Gronkiewicz-Waltz, zwaną w stolicy Wielką Bufetową (tzn. nie jakąś tam bufetową, tylko WIELKĄ!), spędziła z nią całe lata na jednym uniwerku i każe wszystkim na nią uważać. Nice! Jak Bufetowa każe uważać, to lepiej Bufetowej nie zlekceważać – bo na drugi rok prezentów nie będzie, tylko podwyżki cen biletów i eksmisje!

W czasie debaty w sprawie in vitro najbardziej dostało się od niej prezydentowi Komorowskiemu: „Pan prezydent i partia rządząca działają wbrew naukom Kościoła (…). Bronisław Komorowski nie wyróżnia się niczym oprócz gaf, nie umie pisać, nie umie czytać, nie umie się zachować, dlatego zakompleksione i wykorzenione społeczeństwo popiera go, bo to taki »swój chłop«”. *

Taa,  swoją drogą racja – tym bardziej, że Sąd Najwyższy (ahh ten Sąd Najwyższy*) zjechał ten projekt ustawy za który pani prof. zjechała Grodzką i resztę – jak to zresztą Sąd Najwyższy czynił wobec wielu projektów ustawy, w tym rządowego pomysłu art. 62a. Pani profesor może i myli się co do technicznej strony regulacji tych związków, nie zawsze też ma właściwe argumenty pod ręką – ale intuicyjnie zdaje się stać po właściwej stronie. I ten ton wypowiedzi… doskonała erystyka.

Sam bym się z nią przespał…

Ale byście wtedy pluli jadem, co zasrańce… ;)

 

 

__________________________________

* Pani profesor, z dumą przyznaję że dwa-trzy razy ograłem w sądzie całą ekipę rządzącą – Komorowskiego (i Schetynę) – Sąd Najwyższy, Hannę Gronkiewicz-Waltz (mój obiekt westchnień jako kandydatka na premiera), plus Tuska i Kopacz vs. dopalacze – WSA w Warszawie (i NSA), uścisnąłem dłoń Ani Grodzkiej, a nawet zdarzyło mi się wymienić zalotne spojrzenia z minister Joanną Muchą :***

Jestem zarejestrowanym w Sejmie lobbystą i Chętnie umówiłbym się z Panią choćby na kawę… z mlekiem. Może nawet spróbuję mniej oficjalnie ;)

 

Wszelkie zaczerpnięte materiały pochodzą z http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/pistolet,1,5413885,kiosk-wiadomosc.html
bądź z innych wpisów na www.onet.pl

;J

Komentarz