(Dez)organizacja sądów powszechnych

Opublikowano 25 marca, 2013

Żale od naszych fajterów :D

1/. Jak adwokat ustala czy sprawa „pójdzie” i czy świadek odebrał wezwanie – czyli czy jest zwrotka w aktach.

No jak to, jak – dzwoni !

 

http://www.warszawa.so.gov.pl/IV_wrn_mokotow.html

IV Wydział Rodzinny i Nieletnich

Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa

IV Wydział Rodzinny i Nieletnich

obejmujący sprawy określone w art. 12 § 1 pkt 3 ustawy z obszaru części m.st. Warszawy

w granicach ustalonych dla dzielnicy Mokotów.

WŁAŚCIWOŚĆ MIEJSCOWA WYDZIAŁÓW – wykaz ulic (pdf)

 

Przewodniczący IV Wydziału Rodzinnego i Nieletnich:
Teresa Hulka, ul. Kocjana 3, pok. 106

 

Kierownik Sekretariatu IV Wydziału Rodzinnego i Nieletnich:
P.O. Ewelina Krupa, ul. Kocjana 3, pok.104, tel. 022 328-61-23, fax 022 328-61-24.

Interesanci: pok. 112. tel. 022 328-61-27.

e-mail

4rodzinny@ srwm.pl.pl

Telefon sekretariatu odbiera po 3-cim razie ktoś, kto ani się nie przedstawi, ani nic nie powie, bo adwokat to interesant to niech sobie zadzwoni do biura obsługi interesanta.

Dzwoni. Zajęte.

Automatyczne wybieranie co 5 min.

Zajęte.

Mija upojnie czas. Kawę można wychłeptać. Papieroski ze 3 spalić.

Zajęte.

Po jakimś czasie – jest ! Jest ! Jest sygnał !

Połączenie zostaje przekierowane na fax …

I każde kolejne tak samo ….

Sekretariat uporczywie odmawia udzielenia telefonicznej informacji i odsyła do biura interesanta..

Jedzie bidak do Sądu. Prawie 400 km – więc dzień wcześniej, żeby się nie daj Bóg nie spóźnić bo za to jest zaraz skarga do ORA, postępowanie dyscyplinarne i 5000 zł kary płatnej do sądu.

Sprawa wywołana jest z godzinnym opóźnieniem za co oczywiście sędzia żadną karą karany nie jest, w odróżnieniu od adwokata – i spada – bo świadek niepowiadomiony o terminie rozprawy.

 

***

 

2/. Wgląd i kserowanie akt w praktyce :D

http://www.warszawa-pragapoludnie.sr.gov.pl/

 

Kserowanie akt :D W SR Warszawa Praga – Południe – screen strony powyżej. Mieści się w tym samym budynku, co SR Warszawa Praga-Północ.

Jakbyście nie wiedzieli – jest to NAJWAŻNIEJSZY sąd w Polsce. We własnym mniemaniu rzecz jasna.

Szkoda, że nie można tam kolejkowych staczy o żelaznych nerwach zatrudnić.

Adwokat to taki sam interesant jak Kowalski.

Nawet gorszy, bo zna swoje prawa i domaga się ich respektowania, nie daje się też spławić, co w sądach lubiane nie jest.

Mimo że Kowalski ma 1 sprawę, której jest w stanie poświęcić 1 dzień. A adwokat średnio 300 spraw. Którym nie jest w stanie poświęcić 300 dni miesięcznie. Nijak.

Maszyna do numerków – zepsuta.

 

Oznakowania korytarzy – w którą stronę labiryntu iść – nie ma.

Dobra, łazili pół godziny, znaleźli dobry pokój. Akta chcą. Nie dostaną. Bo trzeba podanie w biurze podawczym złożyć.

Jadą na dół.

Piszą na kolanie wniosek o udostępnienie akt.

Kserują.

Stoją w kolejce do Biura Podawczego.

Składają.

Wracają na górę z kopią podbitą w Biurze Podawczym.

I odbywają rozwijającą intelektualnie rozmowę z panią sekretarką.

- Nie, to nie tak.

- A jak ? Sama pani powiedziała, żeby tak zrobić.

- Ale to trzeba z tym do czytelni pójść na dół.

- Nie mogła pani od razu tak powiedzieć ?

- Myślałam, że Państwo wiecie.

- Niby skąd ?

- Wszyscy wiedzą.

- Jacy wszyscy ? Skąd wiedzą ? Na stronach www o tym nie piszecie. Nigdzie nie ma żadnej tablicy informacyjnej. Wyświetla się komunikat odnoszący się do Sądu Praga-Północ, a nie Południe.

- Ale wszyscy adwokaci powinni to wiedzieć.

- Z Gdańska też ? Przecież doskonale Pani wie skąd jesteśmy. Proszę podać podstawę prawną tej powinności.

Cisza.

- Ano właśnie.

Zjeżdżają na dół.

Maszyna do numerków nadal zepsuta.

Stoją w zajebiaszczej kolejce. Nie ma gdzie usiąść.

Mija 40 min.

Włażą.

I co się okazuje ?

Że muszą wrócić na górę, do tego pokoju co już w nim 2 razy byli, żeby im pani sekretarka ustaliła, czy w ogóle te akta są w sądzie … bo im w kompie coś nie wyskakuje ani dodzwonić się nie mogą.

Fakt, dodzwonić się do Rejonu Warszawa Praga – Południe nie sposób.

Jadą na górę.

Pani nie ma w pokoju.

Szukają. Nikt nic nie wie.

Czekają.

Mija 30 minut.

Przyszła.

Akta są w sądzie.

Wracają do czytelni akt.

Do kolejki …

Mija godzina. Na baczność. Usiąść nie ma gdzie. Sąd nie przewidział, że ktoś przylizie do sądu, żeby se posiedzieć. Przyszedł – niech stoi. I swą postawą stojącą należny szacunek wyraża. Do Biura Obsługi Interesanta tez wszyscy sterczą.

Ludzie w kolejce wścieknięci wszyscy bez wyjątku.

Pakują się wreszcie do środka. Schodzi z nich cały wkurw bo uff i nareszcie ojesu.

I nagle słyszą:

- Ale to nie tak.

- Co znowu nie tak ?!

- Dzisiaj przecież tych akt państwo nie dostaniecie.

- Dlaczego ?

- Bo jutro proszę przyjść i się dopytywać czy już tu są. Albo pojutrze.

- Proszę pani my przyjechaliśmy aż z Gdańska …

- Ale to nieważne skąd, my nigdy w ten sam dzień akt nie znosimy.

- To nie mogła nam pani tego powiedzieć, jak byliśmy tu za pierwszym razem ?

- Ale to wszyscy wiedzą a wy nie pytaliście.

- Ale o co mieliśmy pytać ?

- Czy dzisiaj będą akta.

- Proszę pani we wszystkich sądach w Polsce i na Kocjana i w Okręgowym na Solidarności i w Najwyższym akta otrzymuje się w tym samym dniu – dlaczego mielibyśmy pytać, czy u was jest tak jak wszędzie ? Bo co ?! Bo jesteście największym najważniejszym sądem w Polsce ?!

- Proszę przyjść jutro, akta na pewno będą.

- Zafunduje nam pani hotel w Warszawie i opłaci substytucje na wybrzeżu ?

Cisza.

- To może Pan Prezes ?

Nie zrobili tego xera :D

Klientowi też się nie udało :D

Nie ma mocnych na Warszawę-Pragę-Południe.

Napisali podanie, coby Sad im skserował i wysłał. Czekają :D Dłuuugo. I jeszcze poczekają. Muszą dobrze poczuć kto jest ważniejszy i rządzi w tym interesie, znać swoje miejsce w szeregu, a co !

***

 3/. Poszukiwanie sal w Sądzie Okręgowym na Alei Solidarności 127 :D

O tym to już krążą legendy, ponoć nawet sprzątaczki się tam gubią, co dopiero mówić o prawnikach.

Krążą tam biedactwa, szczególnie przyjezdne jak te pijane dzieci we mgle.

Nie jęczcie ! Twardym trza być !

Owszem, wiemy, że plany na każdym pietrze są spieprzone :D Przynajmniej se człowiek ciśnienie podniesie jak się podenerwuje i polata po tych labiryntach parę kilosów. Kawy nie trza chlać. Samo zdrowie !

4/.  I jeszcze o braku miejsc parkingowych pod sądami, do których jeżdżą kilka razy dziennie. A jak jest opóźnienie w rozprawach to płacą opłaty albo mandaty za przekroczenie czasu biletu parkomatowego albo za parkowanie w miejscu niedozwolonym, a jak nie ma wolnego niedozwolonego tu szukają miejsca do porzucenia bryki i na sprawy się spóźniają i wtedy klasyka gatunku – skarga do ORA, 5 tysi kary, dyscyplinarka.

5/. A jak jeden Sąd ma opóźnienie, a większość ma, w związku z czym nie zdążają na kolejną rozprawę – to drugi sędzia ma to w dupie nawet jak jest o opóźnieniu powiadomiony telefonicznie i wtedy znowu klasyka gatunku – skarga do ORA, 5 tysi kary, dyscyplinarka.

6/. A bo jak prokurator na sprawę nie przyjdzie, nawet bez usprawiedliwienia – to sędzia go szuka ! Wydzwania.  Prosi, żeby ktoś przyszedł. Kary żadnej nie ma – a sprawa spada. Łaj ??? To jest równość stron ?

 

No, kochani. Nikt wam nie kazał być adwokatami :D

Mogliście zostać prokuratorami !!! Mielibyście immunitet i parkowalibyście gdzie chcecie – bezkarnie, moglibyście się spóźniać i nie przychodzić na rozprawy – bezkarnie. A „karanie” w tych instytucjach odbywa się przez awansowanie – w wyższych instancjach mniej szkód można wyrządzić :D Trzeba było myśleć !

Ada

Komentarz